Luka Mazur Quartet z Mają Wojtaszek „Impresje polskie”
15 maja 2026 | godz. 19:00
Firlej, ul. Grabiszyńska 56, Wrocław
Bądź na bieżąco!
Sprawdź nasz kalendarz wydarzeń.
Polska muzyka ludowa bywa traktowana jak stare przedmioty w muzeum, szanowane, ale rzadko odwiedzane. Projekt „Impresje polskie”, z którym Luka Mazur Quartet i Maja Wojtaszek wystąpią we wrocławskim Firleju, wyciąga te zakurzone melodie na światło dzienne i poddaje je jazzowej obróbce.
Koniec ze „wstydliwym” folklorem
Dla lidera zespołu, Łukasza Mazura, praca z polską muzyką ludową to coś więcej niż tylko aranżacyjna zabawa. Nie ma on chęci ocalania tradycji na siłę. Stara się jednak pokazać, że stare melodie mogą zagrać w nowoczesnym rytmie.
– Gdzieś z tyłu głowy mamy myśl, żeby odczarować (głównie wśród młodszej części naszych słuchaczu) wciąż pokutujące postrzeganie muzyki ludowej jako czegoś żenującego, wręcz wstydliwego – tłumaczy pianista.
Zamiast przaśności, zespół proponuje elegancję i wprowadza ryzyko improwizacji. Znane wszystkim tematy, takie jak „W moim ogródecku”, stają się tu punktem wyjścia do budowania niemal zupełnie nowych nastrojów.
Elektryczny kontrabas i jazzowe improwizacje
Luka Mazur Quartet to formacja, która od pięciu lat konsekwentnie buduje własny język muzyczny ma styku różnych stylów. Skład zespołu i wykorzystanie możliwości instrumentów w niepowtarzalny sposób gwarantują brzmienie, którego nie da się łatwo skatalogować.
- Michael Jones – skrzypce
- Łukasz Mazur – fortepian
- Max Kowalski – kontrabas elektryczny
- Kuba Mazur – perkusja
Ich styl grania doceniło już środowisko muzyczne. Zespół był finalistą XXV Bielskiej Zadymki Jazzowej, a ich nagrania zbierają entuzjastyczne recenzje w „Jazz Forum” czy „AudioVideo”.
Głos, który przyprawia o szybsze bicie serca
W centrum „Impresji polskich” stoi Maja Wojtaszek. Choć szersza publiczność kojarzy ją z sukcesów w „The Voice of Poland” czy „Szansie na sukces”, w tym projekcie porzuca ona telewizyjny blichtr na rzecz głębokiej, muzycznej prawdy. Jak przyznaje Łukasz Mazur, jej rola jest kluczowa.
– Dużą część repertuaru stanowią utwory, gdzie prócz melodii pojawia się konkretny tekst. Nie wszystko da się wyśpiewać na skrzypcach. No a Maja pierwszorzędnie odnajduje się w tej stylistyce, przyprawiając o szybsze bicie serc nie tylko męską część publiczności – dodaje z uśmiechem lider.
W rzeczywistości brzmią jeszcze lepiej niż na płycie
Koncert w Firleju zapowiada się jak wielowątkowa opowieść, w której tematy ludowe pojawiają się i znikają, płynąć w jednej, spójnej narracji. To zdecydowanie coś więcej niż odśpiewanie zestawu piosenek. Muzycy nie kryją, że to właśnie występy na żywo są ich największą siłą.
– Na żywo brzmimy jeszcze lepiej niż z płyty! – deklaruje zespół. – Raczymy widzów ogromną dawką energii, szczyptą humoru i pięknymi dźwiękami, dzięki którym można na półtorej godziny zapomnieć o troskach szarej rzeczywistości.
Projekt Łukasza Mazura i Mai Wojtaszek to dowód na to, że polskie dziedzictwo muzyczne ma się świetnie, o ile trafi w ręce świadomych i pełnych pasji artystów. Warto zarezerwować ten wieczór na spotkanie z tradycją, która zamiast nużyć, intryguje od pierwszego do ostatniego dźwięku.