let’s end it: Marcin Januszkiewicz & Marta Zalewska
6 marca 2026 | godz. 19:00
Firlej, ul. Grabiszyńska 56, Wrocław
Bądź na bieżąco!
Sprawdź nasz kalendarz wydarzeń.
Pulsujące syntezatory, taneczny rytm i teatralna ekspresja – 6 marca w Firleju let’s end it zabierze publiczność w muzyczną podróż do lat 80. Artyści zaprezentują pierwszy raz na żywo swój autorski materiał, łącząc go z nowymi aranżacjami utworów Depeche Mode. To propozycja dla tych, którzy chcą na chwilę przenieść się do przeszłości i poczuć taneczną energię, która nie pozwala usiedzieć w miejscu.
Od „Depeszy” do autorskiego projektu let’s end it
Historia let’s end it zaczęła się w warszawskim Teatrze Rampa, podczas pracy nad spektaklem „Depesze”, w którym Marcin Januszkiewicz i Marta Zalewska grają główne role. – Ze względu na napięty grafik prób, pracę nad aranżami i godzenie obowiązków kierowniczki muzycznej, na czas powstawania Depeszy zamieszkałam w pokoju gościnnym Teatru Rampa. To właśnie tam, pewnej nocy między godziną 3:00 a 4:00 spontanicznie napisałam pierwszy utwór dla let’s end it. Nasz zespół nie miał wtedy jeszcze nazwy ani jasno zwizualizowanej przyszłości. Jedno wiedziałam na pewno – pod jak wielkim wrażeniem talentu, wrażliwości i oryginalności Marcina pozostaję i że absolutnie muszę coś autorskiego dla niego napisać. Następnej nocy przyjechał, zaśpiewał. Tamtej nocy założyliśmy zespół, który jednak czekał 3 lata w ukryciu na swoje oficjalne narodziny. – opowiada Marta Zalewska o początkach zespołu.
Lata 80. jako inspiracja i punkt wyjścia
Synthpopowe brzmienie nie jest w tym projekcie przypadkowe. To świadomy wybór wynikający z fascynacji muzyką lat 80. i charakterystycznym dźwiękiem syntezatorów. – Uwielbiam podejście do pisania piosenek szeroko pojmowanej muzyki rozrywkowej tamtych lat, czyli łączenie ambitnych harmonii i melodii z brzmieniami analogowych syntezatorów oraz brawurowych popisów w solówkach gitary elektrycznej (koronny przykład: „Beat It” Michaela Jacksona z legendarnym solo Eddiego Van Halena). – mówi Marta Zalewska.
– Dźwięk syntezatorów to zdecydowanie pierwsza rzecz, która najbardziej mnie rajcuje w brzmieniu lat osiemdziesiątych, ale oczywiście nie jedyna. Jestem wychowany na muzyce tamtej dekady, na przykład na The Police. Płyta, którą bez wahania zabrałbym na bezludną wyspę, to solowy album Stinga z 1987 roku „Nothing Like The Sun”. – dodaje Marcin Januszkiewicz
let’s end it – spotkanie muzyki i teatru
Za projektem let’s end it stoją artyści, którzy od lat poruszają się między sceną muzyczną a teatralną. Marcin Januszkiewicz – aktor i wokalista znany z projektów „Osiecka po męsku” i „Perfect Lady Pank” oraz z ról w serialach „Rojst Millenium”, czy „Heweliusz” oraz Marta Zalewska – wokalistka, kompozytorka i multiinstrumentalistka, kierowniczka muzyczna Teatru Rampa.
Ich wspólne doświadczenie pracy w teatrze przekłada się na sposób budowania koncertów. To nie tylko zestaw utworów, ale przemyślana narracja. – Teatralność wnosi do koncertów coś nieuchwytnego. Aurę magii, niedopowiedzenia, tajemnicy. Sprawia, że muzyka nie kończy się na dźwięku, ale rozlewa się na gest, światło, obecność. Dotyczy to nie tylko sceny, ale całego wizerunku artysty. Na polskiej scenie bliski jest mi w tym sensie Ralf Kamiński, który świadomie teatralizuje swoje występy. Zawsze podziwiałem tę konsekwencję i odwagę w budowaniu scenicznego świata. Dla mnie to zresztą bardzo naturalny język. Teatralność nie jest dodatkiem, lecz sposobem myślenia o muzyce jako doświadczeniu. – mówi Marcin Januszkiewicz.
Koncert let’s end it w Firleju
Podczas koncertu w Firleju, 6 marca publiczność usłyszy autorskie kompozycje zespołu, a także klasykę Depeche Mode w aranżacjach Marty Zalewskiej. Na scenie towarzyszyć im będą: Maciek Papalski (gitara), Miłosz Oleniecki (instrumenty klawiszowe) oraz Tomek Harry Waldowski (perkusja). – Nasze koncerty to jednocześnie sentymentalna podróż w przeszłość i mocno zakorzeniona w teraźniejszości taneczna impreza z rockowym zadziorem. Ci, którzy znają nasze trzy single, będą mogli doświadczyć tego historycznego momentu gdy wykonamy je wreszcie na żywo z naszym pełnym bandem. Na pewno zagramy też kilka numerów Depeche Mode w moich aranżacjach. – zapowiada Marta Zalewska.