Login

Register

Login

Register

6.05.2020 Środa

„Wrocławski Niezbędnik Kulturalny”: Rok rocznic

Rok 2020 jest dla miłośników lokalnej historii wymarzonym pretekstem, by zagłębić się w kulturalne archiwa. Choć kwarantanna pomieszała szyki organizatorom jubileuszowych obchodów, o licznych wrocławskich rocznicach przypadających na obecny rok warto pamiętać. Są one nie tylko okazją do wzięcia udziału w wielu (z wiadomych względów często usieciowionych) aktywnościach, ale i do spojrzenia na miasto z nowej – choć przecież tak naprawdę „starej” – perspektywy.

Artykuł dostępny również w formacie PDF 
Przeczytasz w 5 minut

110 lat kina przy placu Kościuszki

Palast-Theatre, lata 20. XX w., fot. ze zbiorów Wratislaviae Amici polska-org.pl

3 września 1910 roku przy Neue Schweidnitzer Straße 16 (na dzisiejszych mapach: ulica Świdnicka 44) zainaugurowana została działalność Palast-Theater. Początkowo kino było dodatkiem do działalności modnej restauracji – urządzono je piętro nad salą bankietową, a dwa nad piwniczką, w której leżakowało wino. W krótkim czasie kinoteatr stał się jednak na tyle popularny, że sala projekcyjna urosła o kilkaset foteli i dorobiła się balkonu, a w okolicy zaczęły wyrastać kolejne świątynie filmu. W 1913 roku szykowny Tauentzien Theater wprowadził się do wschodniej części Hotelu Residenz (który niecałe dwie dekady później ustąpił przy placu Kościuszki miejsca dzisiejszej Renomie); kolejne kino, które najpierw nazywało się Silesia, później Ufa, a przed wybuchem II wojny światowej przejęło nazwę Tauentzien, otworzyło się w 1919 roku zaledwie kilkadziesiąt metrów od wejścia do Palast-Theater (i kilka od drzwi dzisiejszego DCF-u). Jednak – podczas gdy konkurencja pojawiała się i znikała – Palast trwał. I na swój sposób trwa do dziś: ocalony z wojennej pożogi budynek już w 1945 roku zajęło kino Warszawa. To ono – po licznych architektonicznych metamorfozach – stało się w 2011 roku Dolnośląskim Centrum Filmowym. Z okazji 110. jubileuszu DCF, instytucja filmowa o najdłuższej we Wrocławiu tradycji, przygotował specjalny program. Znalazły się w nim m.in. zgłębiające historię filmu cykle „Dekady” i „Rekonstrukcje” czy uruchomienie repozytorium wrocławskich „kinowspomnień”. Na zniesienie antywirusowych obostrzeń czeka kulminacja obchodów: zaplanowane na 3 września urodziny ostatniego historycznego kina w mieście.

75 lat polskiego Wrocławia

Politechnika Wrocławska – pierwszy polski wykład, 1945 (źródło Elektronika nad Odrą, Ignacy Rutkiewicz 1971, domena publiczna)

Pod koniec 2019 roku ukazała się debiutancka książka Karoliny Kuszyk „Poniemieckie” (jej fragment przeczytać można w lutowym numerze „Niezbędnika”). To opowieść o pionierach, którzy, przybywając w 1945 roku do Wrocławia, byli pewni, że wylądowali tu na chwilę, że może będzie trzecia wojna i że jedna bomba atomowa i wrócimy znów do Lwowa; o drugim pokoleniu, które nad Odrą zaczęło się urządzać; o generacji trzeciej i czwartej, które innego domu już sobie nie wyobrażają, cenią jego nieoczywistą historię i wyzierające spod polskiego tynku niemieckie szyldy. Rok 2020 – 75. rocznica zakończenia II wojny światowej, której finał przerwał istnienie niemieckiego Breslau i rozpoczął dzieje polskiego Wrocławia – to idealny czas na lekturę tej i innych publikacji, zgłębiających niełatwą historię miasta, regionu i całych ziem północno-zachodnich. To też okazja, by wybrać się na spacer szlakami sąsiadujących ze sobą w przestrzeni miasta śladów jego przed- i powojennej historii. Na murach poniemieckich kamienic na Starym Mieście odnaleźć inskrypcje z nazwiskami polskich architektów, którzy podnieśli je z ruin; odwiedzając Halę Stulecia – dzieło wybitnego niemieckiego modernisty Maxa Berga – stanąć w cieniu ustawionej przed nią z okazji Wystawy Ziem Odzyskanych w 1945 roku Iglicy; przechodząc pod imponującym gmachem Uniwersytetu Wrocławskiego, wspomnieć o naukowcach, dzięki którym po zakończeniu wojny niemal od razu reaktywowano jego działalność – uchwałą Rady Miejskiej rok 2020 we Wrocławiu jest rokiem właśnie Profesorów Lwowskich.

50 lat po Sympozjum Plastycznym Wrocław ‘70

Zbigniew Dłubak, Andrzej Lachowicz, Natalia LL, „Relop”, 1970, projekt, Sympozjum Plastyczne Wrocław ’70, dokumentacja z wystawy w Muzeum Architektury we Wrocławiu, fot. Michał Diament, dzięki uprzejmości MWW 

Parafrazując słynny cytat z sympozjalnej pracy Zbigniewa Gostomskiego „Zaczyna się we Wrocławiu” (będący także motywem przewodnim tegorocznych jubileuszowych działań), zaczęło się między 6 a 8 lutego 1970 roku, kiedy spotkali się plastycy, krytycy i teoretycy sztuki, by omówić kwestie przeglądu awangardowych postaw artystycznych. Celem przedsięwzięcia było pozyskanie dzieł wybitnych polskich artystów plastyków do realizacji w przestrzeni publicznej. Miesiąc później, 17 marca, w Muzeum Architektury otwarta została wystawa prezentująca wyniki Sympozjum Plastycznego Wrocław ’70 – projekty, modele i koncepcje dzieł przedstawionych przez artystów, którzy mieli ofiarować swoje prace miastu w 25. rocznicę powrotu Wrocławia do Macierzy. Niestety nie dość, że zaniechano pomysłu uczestników sympozjum na kontynuowanie jego założeń w kolejnych edycjach (np. w cyklu dwuletnim), to jeszcze od tamtej pory udało się zmaterializować tylko cztery przedstawione koncepcje: jeszcze tego samego roku, 9 maja, rozbłysła „Kompozycja pionowa nieograniczona” Henryka Stażewskiego, czyli dziewięć kolorowych snopów światła krzyżujących się na niebie w kształcie litery „W” (1970). Dzięki trzem podejściom (1972, 1983, 2010) na Wyspie Piaskowej wyrasta korzeniami do góry „Żywy pomnik. Arena” Jerzego Beresia, przy Wrocławskim Teatrze Współczesnym możemy podziwiać betonowe „Krzesło” Tadeusza Kantora (2011), a w Parku Popowickim stanęła instalacja Barbary Kozłowskiej zatytułowana „Samotność” (2016). Koronawirus uniemożliwił przeprowadzenie sentymentalnej podróży 50 lat w przeszłość, jednak na stronie inicjatywy Sympozjum Wrocław 70/20 prezentowane są archiwalne materiały i ciekawostki dotyczące tej jak dotąd największej w Polsce manifestacji twórczości konceptualnej.

30 lat Instytutu im. Jerzego Grotowskiego

Tablica pamiątkowa na budynku Instytutu im. Jerzego Grotowskiego, fot. ze zbiorów Wratislaviae Amici polska-org.pl

Każdy z nas pamięta, że bierze swój początek ze wspólnego źródła, któremu na imię Jerzy Grotowski, teatr Grotowskiego – zdanie, które wybrzmiało w 1984 roku w oświadczeniu założycieli i członków Teatru Laboratorium dotyczące jego samorozwiązania, śmiało mogłoby opisywać misję instytucji już od trzech dekad dokumentującej i upowszechniającej wiedzę o Jerzym Grotowskim oraz jego praktyce twórczej. Czym był Teatr Laboratorium 13 Rzędów, Instytut Badań Metody Aktorskiej czy Ośrodek Badań Twórczości Jerzego Grotowskiego i Poszukiwań Teatralno-Kulturowych? Wreszcie: na czym polega fenomen Jerzego Grotowskiego? To kluczowe pytania, na które wyczerpującą odpowiedź można znaleźć m.in. na wortalu grotowski.net lub w Czytelni im. Ludwika Flaszena. W 30. rocznicę istnienia Instytutu Grotowskiego jesteśmy winni nakreślenia sytuacji, czym jest sam instytut. I tu oddajemy głos Dariuszowi Kosińskiemu (dyrektorowi programowemu w latach 2010–2013), który wówczas trafnie powiedział, że instytut nie jest ośrodkiem teatralnym lub ośrodkiem badawczym, lub instytucją organizującą festiwale, lub placówką wydawniczą. Jest tym wszystkim na raz i wieloma jeszcze innymi rzeczami. Obecnie Instytut Grotowskiego kierowany już od 16 lat przez Jarosława Freta to kilka lokalizacji: Sala Teatru Laboratorium, gdzie grane są spektakle, Studio Na Grobli z salami prób oraz pokojami gościnnymi dla rezydentów, archiwum i wspomniana Czytelnia im. Ludwika Flaszena z bogatym księgozbiorem, leśna baza w Brzezince służąca działalności warsztatowej oraz miejsce najnowsze – Centrum Sztuk Performatywnych.

Zebrali:
Magdalena Klich-Kozłowska, Kuba Żary

Cały numer „Niezbędnika” do pobrania TUTAJ

Tagi:

Niezbędnik

- Czytaj także

p:29039