Login

Register

Login

Register

8.03.2021 Poniedziałek

„Wrocławski Niezbędnik Kulturalny”: Sztuka na fali

Rytm życia kulturalnego od roku wyznaczają nam nie sezony artystyczne, a kolejne fale pandemii. Podczas gdy w lutym za oknem mróz szalał w najlepsze, placówki kultury cieszyły się pierwszym od miesięcy odmrożeniem działalności. Muzea i galerie sztuki otworzyły się jako pierwsze – i jako pierwsze przypomniały nam, jak bardzo za przeżywaną na żywo kulturą zdążyliśmy się stęsknić. Trudno przewidzieć, jak długo potrwa rozluźnienie obostrzeń, dlatego nie ma co zwlekać z odwiedzinami na jednej (i drugiej, i kolejnej…) z prezentowanych właśnie wystaw.

Artykuł dostępny również w formacie PDF
Przeczytasz w 5 minut

Druga szansa

Trzy to już tłum, fot. Alicja Kielan, mat. BWA Wrocław

Kilka ekspozycji miało się i rozpocząć, i zakończyć jeszcze w 2020 roku. Co poszło nie tak, wszyscy wiemy. Dopiero od kilku tygodni – czyli od momentu, kiedy oficjalnie impreza miała się już zamykać – w galerii BWA Wrocław Główny oglądać można wystawę „Trzy to już tłum” należącą do programu 6. edycji Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Zewnętrznej OUT OF STH (wywiad z jego kuratorami, Joanną Stembalską i Hubertem Kielanem, przeczytać możecie w numerze 10/2020 „Niezbędnika”). Pokaz przygotowany przez kuratorski zespół w składzie: Michał Grzegorzek, Anka Herbut i Gregor Różański opowiada o polityczności zbiorowisk ludzkich: nie tylko tak oczywistych, jak grupy protestujących czy manifestantów, ale i tych pozornie apolitycznych, zgromadzonych choćby na koncercie czy w klubie muzycznym. W innym oddziale BWA, w zlokalizowanej przy podwórku Ruska 46 galerii Studio, wciąż dostępne jest „Biuro Wysp Znalezionych”, która to ekspozycja otworzyła się na początku listopada zeszłego roku jako wydarzenie towarzyszące festiwalowi filmowemu Nowe Horyzonty i dostępna była dla publiczności… zaledwie jeden dzień. Wystawa została skomponowana przez Ewę Szabłowską, Stacha Szabłowskiego i Joannę Stembalską w formie archipelagu – za stworzenie każdej z „wysp” odpowiadał tu inny artysta (wśród nich: Oskar Alegria, Kornel Janczy, Honorata Martin czy Ann Oren).

Biuro Wysp-Znalezionych, fot. Alicja Kielan, mat. BWA Wroclaw

W Centrum Sztuki WRO zobaczyć można „Akces i zwrot”, wystawę 6. Konkursu Najlepszych Dyplomów Sztuki Mediów. Jej wernisaż początkowo odbyć miał się wiosną zeszłego roku, następnie w formie hybrydowej przełożony został na jesień. Od listopada prace laureatów konkursu dostępne były jedynie na specjalnie stworzonej internetowej platformie (w formie, która dla twórców sztuki mediów jest nieco bardziej łaskawa niż dla artystów innych technik), a teraz można je zobaczyć również w siedzibie centrum przy ul. Widok 7.

Cierpliwie na otwarcie swej monograficznej wystawy czekać musiał za to fascynujący, choć wciąż niedostatecznie rozpoznawalny architekt Jan Szpakowicz. Pokazywana w Muzeum Architektury prezentacja „Przestrzeń elementarna” – sukcesywnie przekładana od pierwszej połowy zeszłego, a udostępniona w końcu na początku lutego tego roku – przyjęła formę instalacji zaprojektowanej przez Łukasza Wojciechowskiego i Aleksandrę Czupkiewicz – architektów i badaczy twórczości Szpakowicza.

Jan Szpakowicz, Zalesie letnisko, 1974, projekt, mat. MA we Wrocławiu

Klasyka na nowo

Jan Szpakowicz to nie jedyny klasyczny twórca, którego dzieła (i to często na skalę wcześniej w Polsce niespotykaną) zobaczyć będzie można we wrocławskich galeriach. Otwarta pod koniec lutego w Muzeum Współczesnym Wrocław wystawa „Z tej nocy będzie serce” to pierwsza w Polsce tak szeroka prezentacja prac Davida Wojnarowicza – ikony amerykańskiej sceny artystycznej lat 80. i 90., twórcy polskiego pochodzenia znanego ze swej bezpardonowej walki z homofobią i uprzedzeniami wobec osób zakażonych wirusem HIV. W kontekście Wojnarowicza kurator Piotr Lisowski przywołuje twórczość ponad 20 współczesnych artystów i artystek, którzy – podobnie do niego – wykorzystują krytyczny i prowokacyjny potencjał sztuki, by zawalczyć o uznanie dla inności i stworzenie możliwości życia dla każdego. 

Wanda Gołkowska, Kolekcja katalog, 1976, mat. MWW

Przykładów zestawień mistrzów i ich duchowych spadkobierców znajdziemy tej wiosny w wystawienniczych programach więcej. 18 marca w Galerii Miejskiej otworzy się wystawa „Po Nitce do kłębka”, dla której punktem wyjścia stanie się, zabawnie zakamuflowany we frazeologicznym tytule, nestor polskiej ekspresji lat 80., Zdzisław Nitka. Ekspozycja konfrontować będzie jego artystyczne strategie z dokonaniami młodych malarzy-ekspresjonistów. Z warszawskiej Galerii Studio do Muzeum Współczesnego Wrocław w drugiej połowie marca przeniesie się natomiast pokaz twórczości Wandy Gołkowskiej i Marleny Kudlickiej. Przearanżowana na potrzeby prezentacji na Szczepinie wystawa splata ze sobą abstrakcyjne, geometryczne obiekty przestrzenne autorstwa obu artystek – ich powstanie dzielą od siebie dekady, a jednak są koncepcyjnie siostrzane.

Dni kobiet

Wystarczy krótki rzut oka na marcowe plany wystawiennicze, by przekonać się, że miesiąc, w którym obchodzimy Międzynarodowy Dzień Kobiet, we wrocławskich galeriach właśnie do nich będzie należał. Oprócz wizyty na ekspozycji prac duetu Gołkowska–Kudlicka dni (bo jedna doba to zdecydowanie za krótko!) kobiet celebrować można, odwiedzając dwie spore – i dostępne jedynie w tym miesiącu – kobiece wystawy. Inaugurowany 8 marca w Centrum Kultury Zamek pokaz „Ja jestem moja” to grupowa prezentacja wrocławskich artystek (m.in. Leny Czerniawskiej, Katarzyny Roman czy Martyny Zaradkiewicz), stanowiąca swego rodzaju manifest siostrzeństwa wyrażanej różnymi technikami i za pośrednictwem różnych mediów siły kobiet. Kilka dni później na kilka zaledwie dni (12–14 marca) otworzy się w CK Czasoprzestrzeń wystawa „Kim…Nie…Jestem” – ekspozycja, która, wykorzystując fotografię i dźwięk, przyjrzy się temu, jak współczesne kobiety widzą siebie i jak chcą być postrzegane. W części interaktywnej pokazu odwiedzający będą mieli możliwość stworzenia własnego obrazu, który stanie się zbiorową opowieścią o doświadczeniu kobiecości.

Wszystko się przyda, fot. Alicja Kielan, mat. BWA Wroclaw

Także bohaterkami większości wystaw solowych będą kobiety-artystki.  Kalina Bańka w galerii SiC! BWA Wrocław pod tytułem „Wszystko się przyda” snuje opowieść o rozrastającej się wciąż kolekcji gromadzonych przedmiotów; Yulia Krivich swoją zatytułowaną „W Ukrainie” interwencją na Złotym Kiosku zwraca uwagę na opresyjność języka; w Muzeum Architektury Kasia Kmita reinterpretuje historię Sympozjum Plastycznego Wrocław ’70 w ramach wystawy „Ćwiczenia z wyobraźni”. Szkoda byłoby którykolwiek z tych projektów przegapić, więc warto się pospieszyć – tym bardziej, że tym razem czasu na ich obejrzenie możemy mieć wyjątkowo niewiele.

Zebrał: Kuba Żary

Szczegółowe informacje dot. opisanych wystaw znajdują się w kalendarium w sekcji: sztuki wizualne (str. 22-28).

Cały numer „Niezbędnika” do pobrania TUTAJ. 

Tagi:

Niezbędnik

- Czytaj także

p:36636