Myrczek & Schmidt Quintet feat. Krzysztof Herdzin „Młynarski. Bynajmniej.”
11 października 2026 | godz. 19:00
Impart Centrum, ul. Piłsudskiego 19, Wrocław
Marcin Januszkiewicz w piosenkach Jacka Cygana „Pokolenie Y”
24 października 2026 | godz. 18:00
Impart Centrum, ul. Piłsudskiego 19, Wrocław
Jak dobrze trzeba znać ludzi, żeby napisać piosenkę, którą będą śpiewać jeszcze kilkadziesiąt lat później? Wojciech Młynarski i Jacek Cygan mieli na to własne sposoby. Obaj słuchali języka, który zwykle umyka uwadze. Wyłapywali zdania rzucane przy stole, w tramwaju, w kolejce czy podczas zwyczajnej rozmowy. Potrafili znaleźć w nich coś więcej niż anegdotę: emocję, lęk, ironię, tęsknotę. A potem oddawali te obserwacje ludziom w formie piosenki. Może właśnie dlatego ich teksty nie chcą się zestarzeć.
Tej jesieni we Wrocławiu będzie można usłyszeć dwa bardzo różne spojrzenia na ich twórczość. 11 października w Impart Centrum wystąpi Myrczek & Schmidt Quintet feat. Krzysztof Herdzin z projektem „Młynarski. Bynajmniej.”, a 24 października Marcin Januszkiewicz sięgnie po piosenki Jacka Cygana w widowisku „Pokolenie Y”.
To dwa koncerty, ale właściwie jedna historia: co dzieje się ze znaną piosenką, kiedy przestaje być tylko wspomnieniem i dostaje nowe brzmienie? Zarezerwuj bilet już dziś, aby poznać odpowiedź na to pytanie.
Co można usłyszeć w zwykłej rozmowie, czego nie słychać w żadnym przeboju?
Wojciech Młynarski mówił o sobie skromnie: „tekściarz”. Dla wielu Polaków był jednak kimś znacznie więcej. Obserwatorem rzeczywistości, który potrafił uchwycić nasze codzienne absurdy, przyzwyczajenia i słabości bez potrzeby wygłaszania wielkich diagnoz. Jego siłą nie była sama błyskotliwość. Chodziło o uważność.
Młynarski potrafił wziąć zwykłe zdanie i przesunąć je o kilka centymetrów. Nagle pojawiała się puenta, ironia albo sens, którego wcześniej nie było widać. Dlatego jego teksty tak dobrze przeszły próbę czasu. Nie opisywały wyłącznie konkretnej epoki. Opisywały ludzi. Właśnie dlatego do dziś można mówić Młynarskim, nawet nie wiedząc, że się to robi. Można też stworzyć wyjątkowy koncert jazz jam session w jednym, który tworzy atmosferę hołdu dla utworów mistrza.
Kiedy Młynarski spotkał Cygana?
Ich historia zaczęła się jeszcze w latach 70. Poznali się podczas Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie. Młynarski był w jury, Cygan występował z zespołem Nasza Basia Kochana. Po koncertach rozmawiali do rana. Kilka lat później spotkali się ponownie. Tym razem przypadkiem, przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Młynarski zatrzymał samochód i zapytał Cygana, czy należy do ZAiKS-u. Nie należał. Nie wiedział nawet dokładnie, czym ta organizacja jest. Młynarski kazał mu przyjechać do siebie i sam pomógł załatwić formalności. Tak jeden tekściarz pomógł drugiemu wejść do zawodu.
Ich relacja trwała przez dekady. I choć dziś jeden z nich może istnieć już tylko we wspomnieniach drugiego, pewien rodzaj rozmowy nadal trwa. Cygan opowiadał po śmierci Młynarskiego, że kiedy siada do pracy, wciąż szuka najpierw „pomysłu”, tak jak szukałby go Wojtek. To słowo jest tu ważniejsze, niż może się wydawać.
Dzisiaj spotykają się metaforycznie w dwóch dniach października. Myrczek & Schmidt Quintet feat. Krzysztof Herdzin „Młynarski. Bynajmniej.” oraz Marcin Januszkiewicz „Pokolenie Y” to pozycje obowiązkowe w kalendarium koncertów na jesień. Kup bilet już dziś i zajmij najlepsze miejsce.
Co właściwie znaczy dobry „pomysł” na piosenkę?
Cygan tłumaczył, że nie chodzi nawet o sam pomysł na piosenkę. Najpierw trzeba wiedzieć, dla kogo się ją pisze. Kim jest człowiek, który później wyjdzie na scenę i da niezapomniany koncert. Jaki ma temperament, czego potrzebuje, czego nie powie wprost. To podejście łączy obu autorów.
Młynarski obserwował pojedynczych ludzi, ale z czasem nauczył się czytać całe społeczeństwo. Cygan podobnie potrafił znaleźć język, który mieścił doświadczenia kolejnych pokoleń. Obaj rozumieli, że dobra piosenka nie zaczyna się od efektownego zdania. Zaczyna się od trafnego rozpoznania człowieka. I właśnie dlatego ich teksty nadal wracają. Nie dlatego, że są zabytkiem polskiej piosenki. Dlatego, że nadal coś o nas wiedzą.
Marcin Januszkiewicz również podejmuje próbę czytania całego pokolenia. Sam odkrywa przy tym, jak aktualne są piosenki napisane przez Jacka Cygana. Dostępne bilety na to widowisko znajdziesz na naszej stronie.
Co się dzieje, kiedy klasyczny tekst trafia do innego języka muzyki?
Tu zaczyna się właściwa część tej historii. Bo oba październikowe koncerty we Wrocławiu nie są rekonstrukcją dawnych utworów. Nie chodzi o to, żeby ustawić muzyków w szeregu i odtworzyć dobrze znane wersje. Chodzi o przekład.
11 października w Impart Centrum Wojciech Myrczek, Piotr Schmidt, Krzysztof Herdzin oraz towarzyszący im Sebastian Frankiewicz i Andrzej Święs sięgną po dorobek Wojciecha Młynarskiego. Projekt „Młynarski. Bynajmniej.” przekłada jego piosenki na język współczesnego jazzu. Młynarski zostaje ten sam, ale zmienia się sposób, w jaki go słyszymy. Jazz pozwala zostawić miejsce na oddech, improwizację i dialog między muzykami. Aranżacje Krzysztofa Herdzina zachowują elegancję muzyki lat 60. i 70., jednocześnie nadając jej nowoczesny puls. Wojciech Myrczek nie ogranicza się przy tym do śpiewania. W jego wykonaniu tekst staje się niemal krótką formą teatralną, a gest, dykcja i artykulacja są równie ważne jak melodia.
Repertuar prowadzi od dobrze znanego „Bynajmniej” i „Księżyca nad Kościeliskiem” po mniej oczywiste utwory, takie jak „Lubię wrony” czy „Jeżeli przyznać się odważysz”. To koncert, który nie tyle przypomina Młynarskiego, ile pozwala usłyszeć go jeszcze raz. Trochę inaczej.
A co, kiedy piosenka zmieni nie tylko muzykę, ale i pokolenie?
Drugi październikowy koncert w Impart Centrum idzie jeszcze dalej. 24 października Marcin Januszkiewicz wystąpi w widowisku „Pokolenie Y”, opartym na piosenkach Jacka Cygana. Punktem wyjścia są utwory dobrze znane kilku generacjom, ale ich wykonawca patrzy na nie z perspektywy człowieka, który sam dorastał w świecie, który te piosenki współtworzyły.
Na scenie spotykają się więc dwa doświadczenia. Z jednej strony Jacek Cygan i teksty, które weszły do polskiej pamięci między innymi dzięki utworom „Pokolenie”, „Czas nas uczy pogody”, „Wypijmy za błędy”, „Wszystko ma swój czas” czy „C’est la vie – Paryż z pocztówki”. Z drugiej Januszkiewicz, który nie traktuje ich jak muzealnych eksponatów. Wkłada je w nową opowieść o generacji Y.
Muzycznie ten przekład biegnie między nowoczesną elektroniką a bardziej intymną formą piosenki poetyckiej. Do tego dochodzi warstwa wizualna przygotowana przez Olę Knedler. Obrazy, światło, scenografia i kostiumy nie są tylko dodatkiem. Tworzą ten niezapomniany koncert przez osobny język i prowadzą widza w surrealistyczną, oniryczną przestrzeń. To dlatego „Pokolenie Y” można potraktować nie tylko jako koncert muzyki rozrywkowej, ale jako pełnoprawne widowisko.
Czy stary tekst może zabrzmieć jak coś, czego jeszcze nie znamy?
Właśnie w tym tkwi wyjątkowość obu październikowych wydarzeń. W czasie, gdy muzykę mierzy się statystykami odsłuchań i wyświetleń, te dwa projekty robią coś zupełnie innego. Zamiast pytać, co było popularne kiedyś, pytają, co z tego zostało. Co jeszcze słyszymy w Młynarskim? Co zostaje z Cygana, kiedy jego piosenkę wyciągnąć z kontekstu lat 80. i 90. i wstawić w świat elektroniki i nowych doświadczeń?
To pytania ciekawe także z punktu widzenia współczesnych koncertów muzyki popularnej. Dziś, kiedy repertuar łatwo może stać się kolekcją znanych tytułów, dużo ciekawsze okazuje się sprawdzenie, co można z nimi zrobić. Dlatego wyjątkowy koncert nie musi oznaczać wielkiego widowiska z setkami świateł. Czasem wystarczy dobry tekst, kilku bardzo dobrych muzyków i pomysł, który potrafi przesunąć znaną historię w nowe miejsce. Zarezerwuj bilet na jeden z październikowych koncertów, aby się przekonać.
Dlaczego warto czekać na październik?
Październik we Wrocławiu tradycyjnie przyciąga publiczność spragnioną wydarzeń po letniej przerwie. Kalendarz koncertów wrocławskich szybko się zapełnia, a wybór jest szeroki: od dużych sal po mniejsze sceny, od muzyki popularnej po jazzowe jam session, od wydarzeń opartych na największych przebojach po bardziej kameralne koncerty instrumentalne. W tym wszystkim Impart Centrum proponuje dwa wieczory o bardzo odmiennym charakterze.
Jeden prowadzi przez jazz, improwizację i polską piosenkę autorską. Drugi łączy klasykę rodzimej muzyki rozrywkowej z elektroniką, teatrem i obrazem. To nie są dwa przypadkowe punkty w kalendarium koncertów. Łączy je coś ważniejszego: przekonanie, że znany utwór nie kończy swojego życia w chwili premiery. Może wrócić po latach i powiedzieć coś nowego.
Gdzie znaleźć koncerty we Wrocławiu?
Jeżeli przeglądasz właśnie koncerty Wrocław 2026 i zastanawiasz się, co wybrać w październiku, warto zacząć od dwóch dat. 11 października 2026, Impart Centrum zagrają Myrczek & Schmidt Quintet feat. Krzysztof Herdzin „Młynarski. Bynajmniej.” To propozycja dla tych, którzy chcą wejść w teksty Młynarskiego od strony jazzu. Na scenie spotykają się wokal Wojciecha Myrczka, trąbka Piotra Schmidta i aranżacje Krzysztofa Herdzina. W repertuarze są zarówno największe przeboje, jak i mniej znane piosenki.
24 października 2026 w tej samej sali wybierz koncert „Pokolenie Y” To z kolei muzyczno-multimedialna podróż przez teksty Cygana, w której spotykają się elektronika, piosenka poetycka, sceniczna interpretacja i surrealistyczna oprawa wizualna. Obok znanych utworów pojawią się również nowe piosenki napisane przez Jacka Cygana specjalnie dla Marcina Januszkiewicza.
W obu przypadkach dostępne bilety warto sprawdzić wcześniej. Październikowy kalendarz koncertów potrafi zapełnić się szybciej, niż człowiek zdąży zdecydować, na który wieczór ma ochotę.
Więcej niż muzyka na żywo
Być może najciekawsze w twórczości Młynarskiego i Cygana jest to, że ich piosenki nie proszą dziś o pomnik. Domagają się tylko kolejnego wykonania. Jedna trafia do jazzu i zyskuje nowy rytm. Druga zostaje zanurzona w elektronice, obrazie i opowieści o pokoleniu Y. W obu przypadkach nie chodzi o odtworzenie przeszłości. Chodzi o sprawdzenie, czy stare słowa nadal potrafią uruchomić coś w człowieku. I najwyraźniej potrafią.
Dlatego, przeglądając swój plan na koncerty Wrocław 2026, warto zostawić sobie miejsce właśnie na te dwa spotkania. Nie po to, żeby przypomnieć sobie dobrze znane piosenki. Po to, żeby przekonać się, ile nowych znaczeń mogą jeszcze z nich wydobyć inni artyści. Może właśnie tak działa dobra piosenka. Najpierw ktoś ją pisze, potem ktoś ją śpiewa, a na końcu okazuje się, że przez lata zdążyła powiedzieć coś także o nas.
Sprawdź kalendarz koncertów Wrocław, wybierz koncert dla siebie i zobacz, co wydarzy się z Młynarskim i Cyganem, kiedy ich piosenki dostaną nowe życie.